Jedzenie - jak na nim zaoszczędzić

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić?

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić? 

Zastanawiasz się jak zaoszczędzić na jedzeniu? Przy czym nie chciałabyś, aby na tych oszczędnościach ucierpiała jakość zjadanych produktów? Wbrew pozorom – jest to łatwiejsze niż myślisz. Wystarczy tylko odrobina motywacji i długofalowego planowania. O tym jak oszczędzamy pieniądze także na jedzeniu już pisałam tutaj. Dzisiaj wpis w wersji bardziej ogólnej niż typowo naszej.

Od razu zastrzegę – mieszkam na wsi – dysponuję większymi pomieszczeniami oraz własnym ogródkiem. Więc część z pokazanych dzisiaj pomysłów – ma u nas zastosowanie praktycznie z dziada pradziada. Choć powinnam bardziej napisać z babci prababci. Mimo to – jestem przekonana, że przy odrobinie dobrej woli i wrodzonej polskiej skłonności do kombinowania – każda rodzina – także ta mieszkająca w mieście, jest w stanie choć częściowo te pomysły wdrożyć w życie.
 

 

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić – własne zaprawy

Jeśli zarówno Ty jak i Twoje dzieciaki – lubicie jeść dżemy czy marmolady – dobrym sposobem na zaoszczędzenie i poprawienie jakości zjadanych produktów – jest ich własna produkcja. A to przecież dopiero początek. Oprócz dżemów – można przygotować wszelkiego rodzaju sałatki do obiadów czy zakisić ogórki. Również kompoty – są zdrowszą i tańszą alternatywą dla soków kupowanych w kartonie czy słodkich, kolorowych i gazowanych napoi. Koszty przygotowania takich przetworów w sezonie są często kilkukrotnie tańsze – od kupienia jednego gotowego słoika ogórków czy dżemu. Tym bardziej, że smaku produktów domowych – nie ma nawet jak porównywać ze smakiem tych, które wytwarzane są na linii produkcyjnej. A jeśli macie dojścia do ludzi mieszkających na wsi – często w sezonie owoce i warzywa dostaniecie za grosze. Koszty życia na wsi są mniejsze – więc i swoją pracę ludzie wyceniają niżej. A ponadto – zrezygnujecie z pośredników, których usługi potrafią dramatycznie zwiększyć koszt kupowanych płodów rolnych.

Na zdjęciu weekendowy efekt przetwarzania czarnej porzeczki (pyszny i zdrowy sok mamy). I drugie życie słoiczków po koncentracie pomidorowym

sok z czarnej porzeczki

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić – własne mrożonki. 


Dokładnie ten sam sposób działania jak przy zaprawach. Zamrożone truskawki, maliny, jagody nawet zimą potrafią przypomnieć smak lata. A mrożone w sezonie i przechowywane na własną rękę – znowu pomogą zaoszczędzić fajne pieniądze w sezonie zimowo – wiosennym. Fakt. Taki sposób działania wymaga inwestycji i kupna zamrażalki. Jednak taki sprzęt służy lata, Trudno mi ocenić – po jakim czasie wyjdziemy na plusie, jeśli chodzi o finanse. Na pewno zyskamy od razu na jakości spożywanej żywności. Wszystko uzależnione jest od tego – jakie produkty będziemy mrozić – i jaka będzie ich cena poza sezonem.

Moja rodzina od lat korzysta z zamrażalek i własnych mrożonek. A to z kolei sprawia – że nie mam pojęcia – po ile sprzedawane są mrożone truskawki czy jagody. Jednak – obiecuję sobie i Wam – że w najbliższym czasie zrobię symulację i przeliczę czy opłaca się kupno zamrażalki i owoców kontra gotowe mrożonki ze sklepu. Jeśli znane są Wam koszty zakupu mrożonek – podzielcie się nimi w komentarzu. Będzie mi łatwiej 🙂
 

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić – własne warzywa

U mnie po prostu jest ogródek za domem. Jednak jestem przekonana – i nie raz to widziałam – że i w mieście można mieć własne warzywa. Choćby kiełki nasion. Można je hodować cały rok – i praktycznie bez ziemi. To samo z ziołami. Minimalne zainteresowanie tematem – i można mieć świeże zioła własnej produkcji 12 miesięcy w roku. A osoby, które mają balkon – potrafią w mieście zakładać całe ogródki. I mieć w sezonie własną sałatę, szczypiorek, rzodkiewkę, pomidory i sporo innych warzyw. Innym sposobem jest posiadanie własnej działki lub dogadanie się z kimś – kto taką działkę ma. Czy to na ogródkach działkowych czy na wsi. Tak jak i wszędzie – i tutaj ogranicza nas jedynie własna wyobraźnia i chęci. Sama należę do osób – które wolą zajmować się zwierzakami niż roślinami. Jednak – nawet mnie praca w ogrodzie uspokaja i pozwala podładować akumulatorki. Więc mam przyjemne z pożytecznym. Własne warzywa cały rok i kontakt z naturą.

Przydomowy warzywniak 😉 
warzywniak na wsi

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić – omijaj gotowce

Gotowe produkty są znacznie droższe od tych – które z powodzeniem jesteśmy w stanie przygotować samemu. Nie wspominając o tym – że w wielu przypadkach – duuużo zdrowsze i o lepszym składzie. Ponieważ mamy lato i sezon grillowy w pełni posłużę się takim przykładem. 
Kupno rolowanej karkówki na grill z biedronki – kontra kupno świeżego mięsa, przypraw i patyczków.

U mnie w domu córy uwielbiają rolowaną karkówkę i boczek – dlatego ten temat jest mi bliski. Podobnie jak Biedronka – w której robię regularnie zakupy i lepiej orientuję się w cenach niż w innych sklepach. 

Taaa, wiem – rolowana to ta karkówka nie jest 😉

grill

Ceny – które przedstawiam poniżej – są z czerwcowej gazetki promocyjnej Biedronki.

  • Kilogram karkówki kupionej w Biedronce bez promocji – 18 zł (w cenie promocyjnej 10 zł)
  • patyczki do szaszłyków 30 szt – 3 zł
  • przyprawy do mięsa – 2 zł

Łączny koszt 23 zł (lub 15 jeśli trafimy na promocję) i czas potrzebny na przygotowanie tego kilograma mięsa.

  • Opakowanie karkówki rolowanej na grilla w Biedronce o wadze 30dkg – 9,49 zł (w cenie promocyjnej 7,99 zł) 

Koszt 1 kg karkówki rolowanej 31,63 zł bez promocji; lub 25,8 zł w promocji.

W zależności od tego, które produkty są w promocji, a które nie – na 1 kilogramie karkówki jesteśmy w stanie zaoszczędzić

  • 2,8 zł (mięso bez promocji, szaszłyki w promocji)
  • 8,63 zł (mięso bez promocji, szaszłyki bez promocji)
  • 10,8 zł (mięso w promocji, szaszłyki w promocji)
  • 16,63 zł (mięso w promocji, szaszłyki bez promocji)

I właśnie dlatego podczas zakupów trzeba mieć oczy dookoła głowy i kalkulator w głowie lub w rękach. 

A jeszcze lepiej i prościej – po prostu porównywać ceny produktów w przeliczeniu na 100g czy 1 kg. Wtedy znacznie łatwiej robi się przyjemne dla naszego portfela zakupy. I widzi się faktyczną różnicę w cenie. Na pokazanych przykładach – w ostatnim wariancie – możemy mieć tyle samo jedzenia – za połowę pieniędzy. A to robi różnicę. Dodatkowym efektem – pozytywnym dla Ciebie i świata – jest mniejsza produkcja śmieci. Ten przygotowany przez kogoś kilogram rolowanej karkówki kupisz w 3 – a w sumie w 4 opakowaniach. Ilość produkowanych śmieci – drastycznie wzrasta.

A takie przykłady – jak z karkówką rolowaną i oszczędzaniem na jedzeniu można mnożyć i mnożyć, i mnożyć.
 

Jedzenie – jak na nim zaoszczędzić – ciąg dalszy nastąpi
 

Doskonale zdaję sobie sprawę – że tymi 5 sposobami dotknęłam tylko wierzchołka góry lodowej. I absolutnie nie wyczerpałam tematu. Dlatego –  w bardzo krótkim czasie – spodziewajcie się kolejnych wpisów z podpowiedziami jak zaoszczędzić na jedzeniu.

A póki co – nie krępujcie się – napiszcie co myślicie o tych sposobach oraz podzielcie się własnymi patentami dotyczącymi oszczędzania na jedzeniu.

18 komentarzy

  • Jestem pierwszy raz na Twoim blogu i jestem zachwycona ideą. W naszych czasach trudno o poważne i przemyślane porady finansowe dla rodziny i dzieci. Gratuluję świetnego pomysłu i wdrażania! Wpis pomocny, chociaż mieszkając w mieście większość porad trzeba sobie trochę zmodyfikować 😉

    • Tak – zupełnie inne warunki metrażowe. Choć jak ktoś ma piwnicę – a większość osób w blokach jednak ma – zamrażalka się tam spokojnie zmieści

    • Marcin i jeszcze jagody i śliwki 🙂 Te ostatnie do zjedzenia bez modyfikacji. Śmiem twierdzić że mrożone śliwki są dużo lepsze od tych prosto z drzewa

  • To wszystko, o czym piszesz wymaga jednej ważnej rzeczy – własnego domu, z miejscem do przechowywania. W mieszkaniu trudno o miejsce na zamrażarkę, spiżarnię i przydomowy ogródek.
    Ale, ja nie krytykuję 😉 Dla mnie to nie tyle sposób na oszczędność, ale na to, by rodzina zdrowiej jadła. Z korzyścią dla dzieci! 🙂

    • Tak – masz rację – mieszkając na wsi – jest w tym temacie po prostu łatwiej. Jednak znam sporo rodzin mieszkających w mieście – które zaprawy przechowują z powodzeniem w piwnicy. Wbrew pozorom regał z zaprawami – nie zajmuje u nich wiele miejsca. Mają tam prąd – to pewnie przy odrobinie chęci i zamrażalka by weszła. To tak jak ze zmywarkami. Metraż mieszkań zasadniczo się nie zmienił przez ostatnie 20 lat w blokach. A w większości kuchni – także tych w mieście – jest zmywarka. Więc jeśli ktoś uważa, że warto mieć własne mrożonki – myślę że i znajdzie miejsce dla zamrażalki.Wszystko jest kwestią wyborów i priorytetów. Bo jak już znajdzie to miejsce – będzie musiał poszukać produktów do przechowywania. I wykonać pracę – za którą zwykle płaci komuś innemu – kupując gotowe mrożonki.

  • Super praktyczne porady 🙂 Z radością stwierdzam, że większość z nich stosuję! Szczególnie szykowanie przetworów sprawia mi sporą frajdę. Dwa lata temu z kolei organizowałam u siebie po raz pierwszy święta – Boże Narodzenie. Uparłam się, że na wigilijną kolację zaserwuję wyłącznie jedzenie własnej roboty. Nawet grzyby na farsz w uszkach i pierogach były przeze mnie jesienią zebrane i zasuszone. Barszcz czerwony również powstał na własnym, buraczanym zakwasie (był stres, czy się uda!). Było z tym wszystkim ogółem dużo roboty, ale satysfakcja na sam koniec niesamowita. I duma, gdy goście chwalili dania. Aż musiałam zerknąć do podsumowania kosztów, ile mnie to wszystko wtedy wyniosło. „Zawrotna” suma 206,26 zł 😉 Pozdrawiam!

    • Dzięki 🙂 Twój blog jest Mega 🙂 Tak na marginesie. U nas przetwory i mrożonki to jedna z podstawowych aktywności latem 🙂 W domu na 7 osób mamy naprawdę dużo takiego sprzętu (3 sztuki – 500 litrów) – . Uzbierało się przez lata – i przez większość roku są w pełni wykorzystane 😉 Na wigilię też wszystko robimy sami. Przy czym u mnie wigilia to dodatkowo rodzina siostry – czyli z reguły 11 osób przy stole 🙂 I lubię to – bardzo. Mimo że przygotowań jest mega dużo

      • Dziękuję za ciepłe słowa 🙂 A wracając do przetworów – w tym roku planuję porobić więcej słoików z papką dyniową na zupę. Pokochałam jej smak. Chodzi mi też po drodze działka rodzinna, wtedy już w ogóle przeżyłabym pełnię szczęścia 😀 Bo póki co to posiłkuję się balkonem. Pozdrawiam serdecznie 🙂

        • Dana – czyli jesteś jedną z tych osób, o których piszę, że istnieją 🙂 I nie są moją fantazją 🙂 Z ogródkiem na balkonie. Chętnie przeczytałabym o tym jak to robisz, co uprawiasz, zobaczyła fotorelację. Albo pogadałabym o tym z Tobą 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *