Wywiady ze znanymi i lubianymi: Ula z prosto o finansach

Wywiady ze znanymi i lubianymi: Ula z prosto o finansach

Wywiady ze znanymi i lubianymi od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. Chciałabym z tego dzisiejszego wydarzenia zrobić regularny cykl artykułów –   w którym inni blogerzy, a pewnie z czasem i ludzie z różnymi pasjami (bez konieczności prowadzenia bloga) – będą się dzielić z Wami swoimi przemyśleniami na temat finansów. Oraz rozwijania inteligencji finansowej czy sposobami na edukację finansową dzieci.

W pierwszym artykule zgodziła się wziąć Ula z bloga Prosto o finansach 🙂 Wiecie – wiem że Ule to fajne dziewczyny i jakoś łatwiej było mi się przełamać i napisać do niej. W końcu ja dopiero raczkuję w blogowaniu o finansach – a ona ciągnie bloga od listopada 2014 roku. To prawie 3 lata – jak dzieli się z Wami swoją wiedzą i przemyśleniami.

 

Wywiady ze znanymi i lubianymi: Ula z prosto o finansach

 

Z oporami – ale jednak przemogłam się i napisałam 🙂 No i okazało się że mam rację – Ule to super laski – nie dość że mi odpisała – to jeszcze zgodziła się wziąć udział w moim przedsięwzięciu. 

Mam marzenie by z czasem zamiast wymiany e-maili – zrobić z tego prawdziwą rozmowę z prawdziwym człowiekiem. Na razie jest to jednak strefa dalekich marzeń – biorąc pod uwagę gdzie mieszkam i ile czasu by mnie to kosztowało (aktualny etat, ten blog i dzieciaki skutecznie zajmują moją uwagę 20 godzin na dobę :))

Dlatego dziś mam dla Was tylko lub aż wywiad. Dla mnie aż – bo jednak pomógł mi przełamać opory i pierwsze koty rzucić za płoty. Za co oczywiście dziękuję Uli z prosto o finansach. Bez jej chęci i współpracy – tego wpisu by po prostu nie było.

 

A teraz czas na pierwszy artykuł z serii wywiady ze znanymi i lubianymi 

Kilka słów o Tobie – czyli prośba o przedstawienie się czytelnikom bloga mamonik.pl

Od 30 lat zawodowo zajmuje się finansami. Obecnie jestem dyrektorem finansowym i członkiem zarządu polskiej spółki. Od paru lat piszę też bloga prosto o finansach. Chciałam w nim dzielić się swoimi doświadczeniami życiowymi, bardziej z tej praktycznej niż teoretycznej strony. Uważam bowiem, że wiedzy ekonomicznej nam wszystkim nigdy za wiele… Niestety czasu ciągle mi brakuje na większe poświęcenie się tylko pisaniu. Prywatnie jestem żoną i matką dorosłej już córki. Od paru lat wielbicielką kotów, od zawsze miłośniczką gór.

Jak oceniasz swoją edukację finansową?

Skończyłam liceum ekonomiczne a potem jeszcze Wyższą Szkołę Zarządzania i Bankowości, kierunek… finanse przedsiębiorstw. Mam więc zapewne zupełnie inne spojrzenie na finanse niż większość ludzi. Co ciekawe, w żadnej z tych szkół nie uczono mnie o finansach osobistych. Królowała ekonomia: makro i mikro, ale nikt nie uczył jak radzić sobie z własnymi pieniędzmi w portfelu. Nie myślę tu oczywiście o inwestowaniu, tylko o zwykłych wydatkach domowych. Prawdę powiedziawszy określenie  budżet poznałam dopiero w … pracy. Fakt, między liceum a studiami pracowałam, wiec w sumie to może właściwa kolejność.  Było mi więc łatwiej, ale tylko teoretycznie.


Jakie wartości odnośnie finansów przekazali Ci rodzice? Co było bezcenne, a z czym musiałaś walczyć i dlaczego?

Jestem z tego pokolenia, któremu mówiono, że pieniądz to zło. Ci którzy mają pieniądze to złodzieje. O własnych "rodzinnych" pieniądzach więc się nie rozmawiało, był to temat tabu. .U mnie rodzinne rachunki zawsze robiła mama. Ojciec niestety nie dokładał się do niczego. Nie wyniosłam więc z domu choćby relacji partnerskich. Mama zawsze musiała  być samodzielna, pewno dlatego podobnie jest ze mną. Mama zawsze miała odłożone pieniądze na czarną godzinę, na wszelki wypadek. Tego nauczyła i mnie. 

Jak mama sobie radziła, trudno powiedzieć. Nigdy nam niczego potrzebnego nie brakowało. Nigdy się nie skarżyła, choć oboje z bratem wiedzieliśmy że łatwo jej nie było. Być może dlatego jak zaczęłam pracować, to ciągle podrzucałam mamie do portfela jakieś banknoty, bo przecież "normalnie" niczego by nie wzięła. Wyprowadzając się z domu wiedziałam, że pieniądze są ważne i trzeba im poświęcić uwagę. Niestety zdana byłam na metodę prób i błędów. Fajnie że mogłam przenieść część mojej zawodowej wiedzy na domowe podwórko. Ale była to tylko teoria.

 

Piszesz, że wyprowadzając się z domu wiedziałaś, że pieniądze są ważne. W takim razie jakie działania faktycznie wykonywałaś w ramach poświęcania pieniądzom uwagi?

Jakoś tak się stało, że w domu zarządzanie domowymi rachunkami spadło na mnie. Mąż jakoś do tematu się nie garnął.  Musiałam jakoś je oswoić. Zaczęłam od… otwarcia konta bankowego. Dzisiaj to normalne. Wtedy za wiele banków nie było. Obie nasze pensje wpływały na konto. A pieniądze mogliśmy wybierać na podstawie czeków na poczcie. Trochę to utrudniało ich wydawanie   Wyciąg bankowy który przychodził pocztą zbyt pomocny nie był, choćby z tego powodu, że docierał w połowie kolejnego miesiąca. Na szczęście mieliśmy już komputer i można było drobne zapiski w nim robić, o wydatkach, pensjach. Z biegiem lat dopracowałam się arkusza w Excelu,  w którym mam zapisane wszystkie planowane wydatki, te comiesięczne i cykliczne. Trochę na ten temat pisałam w  moim pościehttps://prostoofinansach.wordpress.com/2015/11/11/nie-placimy-rachunkow-terminowo/ Na początek ważne było opanowanie, żeby rachunki płacić terminowo.

Pozwolę zacytować sobie interesujący fragment. Po resztę wiadomości odsyłam do bloga 

Co jeszcze może pomóc w ogarnięciu domowych płatności? Ja mam plik w Excelu, arkusz na każdy miesiąc, spisane mam tam wszystkie rodzaje rachunków i standardowe terminy ich płatności. Co miesiąc zmieniam tylko kwoty do zapłaty. Zaznaczam kolorem te rachunki dla, których przelew już jest przygotowany. Nie jestem też zaskoczona płatnościami które powinny się jeszcze w danym miesiącu pojawić, np. gaz za który faktura przychodzi co 2 miesiące. Widzę że powinny jeszcze w tym miesiącu niestety dotrzeć…

Potem przyszła pora na robienie planów finansowych, na oszczędzanie czy na świadome  zaciągnięcie kredytu hipotecznego. To, że mama zawsze miała pieniądze na wszelki wypadek zostało mi do dzisiaj, nigdy nie wydaje więcej niż mam. Też inne doświadczenie z życia moich teściów dało mi "szkołę". Pracowali w jednym zakładzie pracy, przez wiele miesięcy firma im nie płaciła… Podziwiałam ich za to jak sobie radzili, ale też wiedziałam, że nigdy nie chciałbym być w ich sytuacji. 

 

Czego Ty jako rodzic nauczyłaś swoją dorosłą córkę w kwestiach dotyczących pieniędzy

To co ważne moim zdaniem, to rozmawianie z partnerem, ale i dziećmi o pieniądzach. Wtedy stają się one normalnym tematem, nie jest to już tabu, więc rozmawia się łatwiej. Można o pieniądzach decydować wspólnie, trzeba tylko wcześniej ustalić co dla kogo jest ważne. Najlepiej rozmawiać o takich tematach przed, a nie w trakcie małżeństwa. Nasze finansowe charaktery też mogą się bardzo różnić. Jeśli jedna osoba chce tylko się bawić, wydać wszystko na rozrywki, imprezy, a druga osoba chciałaby żyć spokojniej i odłożyć na finansową poduszkę bezpieczeństwa, to takie dwie osoby się nigdy nie dogadają i będą się razem męczyć.

Bardzo ważne jest też świadome zaciąganie kredytów, są oczywiście dla ludzi, ale tylko wtedy gdy ich na to stać. Najlepiej, żeby były przeznaczone nie na bieżącą konsumpcję. Mam nadzieję, że udało mi się przekazać te informacje mojej dorosłej już córce.

 

Czyli – aby przed wyborem drugiej połówki zwracać uwagę na to jaki ma stosunek do pieniędzy. I czy to nam odpowiada? Fajna rada – niezbyt często pewnie słyszana od rodziców. Zastanawiam się tylko jak takie tematy poruszałaś z córką i jaka była jej reakcja 🙂 Ja osobiście mam córy 10 i 6 lat – i jestem bardzo zainteresowana odpowiedzią 😀

Moja córa nie skorzystała (chyba) jeszcze z tych moich porad. Znam jednak wiele par, które o pieniądzach myślą zupełnie inaczej i nie są z tym szczęśliwe. A rozmawiać się boją, albo nie chcą. Najtrudniej jest w przypadku par, gdzie mężczyzna zarabia, a kobieta zostaje w domu z dziećmi. Dla mnie pensja męża jest wtedy ich wspólnym dochodem i powinni swoje relacje umieć ustalić, skoro taki model rodziny chcą mieć. Taki, czyli tradycyjny, to też jest pytanie do obojga, również z zakresu finansów, czy taki jest ich plan na życie. Ja jestem zwolennikiem nauki przez dawanie przykładu, nie uczenie regułek. W tym konkretnym przypadku,bieżące sytuacje z życia, z moim komentarzem, mam nadzieję, że były najskuteczniejsze.

 

Jedna najważniejsza rada dla rodziców odnośnie rozwijania inteligencji finansowej dzieci

Traktujmy swoje dzieci jak równoprawnych rozmówców w tematach finansów. Dajmy im możliwość podejmowania własnych małych decyzji finansowych. Niech się uczą na własnych błędach, tak łatwiej wypracować nawyki. A w dzieciństwie, nie są one jeszcze tak bolesne jak w dorosłym życiu i znacznie łatwiej się utrwalają.

A jakie nawyki Ty próbowałaś utrwalić swojej córce – i jak Ci to wyszło?

Moja "prywatna" wiedza finansowa niestety dojrzewała dość długo. Nie miałam możliwości skorzystania z niej gdy Ania była mała. Nie miałam pojęcia o dzisiaj znanych metodach. Kiedyś pisałam o bardzo ciekawym artykule Jennifer Ryan Woods  prostoofinansach.wordpress.com/2016/01/24/rozmowa-o-domowych-finansach-z-dziecmi-polskie-tabu/

 

Tutaj cytatu nie będzie – musiałabym wkleić cały artykuł 🙂 Dletego odstyłam do bloga Uli oraz artykułu na podstawie którego dzieli się własnymi przemysleniami https://www.forbes.pl/finanse/finansowe-pojecia-ktore-dzieci-powinny-znac/9hpy1fc

Gdybym ja miała dawno temu tą wiedzę, pewno inaczej podeszłabym do wielu spraw. Najprostszym z nawyków, który udało mi się u mojego dziecka obudzić to myślę, że rozsądne wydane pieniędzy. Gdy miała 13 lat założyliśmy jej rachunek w banku, gdzie dostawała kieszonkowe. Miała swoją kartę i jakoś zawsze jej wystarczało na kolejny miesiąc. Najlepszym chyba potwierdzeniem tych umiejętności był jeden z jej pierwszych niezorganizowanych wyjazdów. Gdy wróciła była w szoku jak różne są ceny w różnych sklepach. Ile kosztuje normalne życie. A z drugiej strony wiedziała, że należy zwracać uwagi na te niby drobiazgi. 

 

Ula jeszcze raz serdecznie dziękuję Ci za udział, poświęcony czas i chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami. A każdego rodzica – czytelnika tego bloga – zachęcam do odwiedzenia bloga Prosto o finansach. Osobiście jestem tam regularnie i bardzo podoba mi się to, co Ula daje światu 🙂

 

I to na tyle jeśli chodzi o pierwszy artykuł z serii Wywiady ze znanymi i lubianymi. Mam nadzieję że przypadł Wam do gustu i będziecie zainteresowane kolejnymi 🙂

A dodatkowo jak zawsze zapraszam do polubienia FB zapisania sie na newsletter czy subskrypcji bloga jeśli temat edukacji finansowej dzieci jest Ci bliski

Zgadzam się z Polityką Prywatności

7 thoughts on “Wywiady ze znanymi i lubianymi: Ula z prosto o finansach”

  1. Raz jeszcze dziękuję Ula za miłą współpracę. To, że udało Ci się mnie namówić do rozmowy, w moim ostatnio zwariowanym świecie, szczególnie zawodowym, to wielki wyczyn. Może to faktycznie magia imienniczek? Jak tu odmówić?

    Mam nadzieję, że moje proste rady, prosto  z życia przydadzą się Twoim czytelnikom. Staram się zawsze pisać o finansach prosto, jezykiem zrozumiałym dla każdego i najlepiej z konkretnymi przykładami. Mam nadzieję, że w tym wywiadzie choć trochę mi się to udało. Miło Cię było poznać i … raz jeszcze dziękuję 🙂

    1. Ja też dziękuję że znalazłaś czas na odpisanie na e-mail i podzielenie się swoimi przemyśleniami. Fajne rady tu zawarłaś. Myślę że przydadzą się każdemu rodzicowi.

  2. Zgadzam się z gościem wywiadu, że z dziećmi trzeba rozmawiać o pieniądzach i traktować ich w tej kwestii (jak w każdej innej) poważnie. Dawanie kieszonkowego w ilości adekwatnej do wieku i zasobu naszego portfela jest również bardzo potrzebne. W naszym kraju edukacja finansowa spoczywa na barkach rodziców. Nie znam szkoły podstawowej lub gimnazjum (ma się rozumieć byłego), które by poruszały tą kwestię. Może w ogóle nie są poruszane. Fajnie, że się o tym mówi w innych miejscach i propaguje ten temat. Pozdrawiam.

    1. Dzięki za ciepłe słowa. A z tą szkołą – ja to się obawiam że jakby weszła edukacja finansowa do szkół – to nie byłoby prosto i łatwo. Tylko jakieś kosmiczne regułki na zaśmiecenie głowy – a nie praktyczna wiedza. Z tego co pamiętam – to nawet seksualność w ten sposób dzieciakom została obrzydzona 🙂 A mimo wszystko ciekawszy temat dla nich niż finanse 🙂

    2. Niestety w szkole edukacji finansowej brak, a moim zdaniem bardzo by się przydała. Dobrze skrojony program, ale tak o praktycznych aspektach mógłby się spodobać. Od lat się o tym zaczyna mówić. Ale na razie zmian w programach szkół, w tym zakresie…, nie widać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *