Pieniądze z komunii

Pieniądze z komunii – czyje są i kto powinien nimi dysponować

Jak widzicie temat pierwszej komunii świętej dalej króluje na tym blogu. Ponieważ o kosztach takiej imprezy już pisałam – dzisiaj zajmę się bardziej kontrowersyjnym zagadnieniem. A mianowicie kwestią prezentów komunijnych, a w szczególności postaram się odpowiedzieć na pytania o pieniądze z komunii – czyje są i kto powinien nimi dysponować.

 

Pieniądze z komunii – skąd te kontrowersje?

 

Pierwsza komunia święta to okres, kiedy dziecko z reguły po raz pierwszy otrzymuje w ramach prezentów większą kwotę pieniędzy. Często jest to kwota wielkości miesięcznych zarobków rodziców. Szczególnie teraz, gdy króluje materialistyczne podejście do życia oraz chroniczny brak czasu. To dlatego prezenty dla dziecka są duże i często w gotówce. Zbiera się z tego kwota nawet kilku tysięcy – i jest ona znacznie większa od pieniędzy, którymi normalnie dysponuje dziecko.

To budzi obawy rodziców o prawidłowe zarządzanie pieniędzmi przez dzieci. 

Z drugiej strony – dzieci pierwszokomunijne są już na tyle świadome – że zdają sobie sprawę z faktu, że to ich prezenty – czyli ich pieniądze. Oraz że skoro są ich – powinny mieć prawo decydowania o nich i wydawania na swoje potrzeby.

Zarówno dla jednej jak i dla drugiej strony jest to nowa sytuacja. A brak porozumienia i nie wzięcie pod uwagę racji drugiej strony prowadzi do poważnych zgrzytów na linii rodzic – dziecko. Te dzieci, którym nie pozwolono wypowiedzieć się w sprawie otrzymanych pieniędzy – mają to za złe rodzicom nawet po 30 czy 40 latach.

 

Pieniądze z komunii – stanowisko rodziców

 

Część rodziców mocno zastanawia się czy pozostawić do dyspozycji taką "fortunę" 9 -10-cio letniemu dziecku. Oficjalnie nie chcą je rzucać na głębokie wody z umiejętnością wydawania pieniędzy. Nieoficjalnie zdarza się, że pieniądze wydają na własne potrzeby – skoro takie koszty ponieśli w związku z organizacją całej uroczystości. Albo planują część kosztów organizacyjnych pokryć zebranymi pieniędzmi przez dziecko. Jak argumentują swoje stanowisko:

  • Chcą mieć kontrolę nad wydatkami dziecka 
  • Chcą uchronić je przed złymi decyzjami i wydaniem potężnych pieniędzy na pierdoły
  • Ponieśli duże wydatki na przyjęcie – chcą gotówką z prezentów zrekompensować nadwątlony budżet albo pokryć część wydatków
  • Chcą dziecku odłożyć pieniądze na konto/lokatę. Aby dziecko miało je do dyspozycji wtedy gdy będzie starsze i bardziej odpowiedzialne.

 

Pieniądze z komunii – stanowisko dziecka

 

Dla dzieci z kolei sprawa jest jasna i prosta jak słońce. Do tej pory wszystkie prezenty, które otrzymywały były ich. Tak po prostu. Czy to były zabawki czy też jakieś kwoty od dziadków, ciotek czy kogokolwiek innego. Nikt im tych pieniędzy nie zabierał. Lądowały w portfelu, skarbonce i faktycznie to dziecko miało prawo do dysponowania nimi. 

A teraz nagle sytuacja się zmienia. Rodzice  w ramach pojęcia "dobra dziecka" kładą łapę na ich własność – najzwyczajniej w świecie okradają je. Dziecko nie wie co się z pieniędzmi stało, na co zostały wydane, gdzie są – banki to dalej abstrakcja w tym wieku. Ogólnie są poza zasięgiem. Zauważają również, że wszelkie próby rozmowy na temat pieniędzy z komunii – kończą się albo awanturą, albo monologiem rodziców, ile takie przyjęcie oraz utrzymanie dziecka kosztuje.

I to słyszą od kogoś w dalszym ciągu im najdroższego – od rodziców. Czują się okradzione i oszukane przez osoby, które mają je w teorii wspierać zawsze i wszędzie. A praktyka okazuje się szara i paskudna jak pogoda w deszczowy jesienny dzień

 

Pieniądze z komunii – czyje są?

 

Jak pogodzić te 2 różne poglądy i podejście do pieniędzy z komunii?

Po pierwsze rodzice powinni pogodzić się z myślą – że pieniądze z komunii – to w dalszym ciągu prezenty. I to prezenty dane dziecku, a nie rodzicom. Więc tak jak w przypadku kieszonkowego – łapy z daleka od nich.

Jeśli Wasza sytuacja materialna jako rodziny jest daleka od ideałów – porozmawiajcie z dzieckiem. Po prostu najlepszym i najprostszym rozwiązaniem jest wspólna rozmowa. Widzę po mojej córce jak wiele rzeczy rozumie oraz jak szybko potrafi dodać dwa do dwóch z fragmentów usłyszanych rozmów. Oraz jak bardzo jest ciekawa pieniędzy i jak chętnie rozmawia o nich.

Skoro nie stać Was na takie przyjęcie – jakie początkowo planowaliście – warto usiąść razem przy stole i 10-cio letnie dziecko potraktować jak partnera w rozmowach. Jakim budżetem dysponujecie, ile prawdopodobnie będzie ono kosztować. Jakie koszty będą przy większej liczbie gości, jakie przy mniejszej. Kogo koniecznie chcecie zaprosić, a nad kim się zastanawiacie. 

Jak zmienią się koszty, gdy zaprosicie najbliższą rodzinę w postaci dziadków i chrzestnych, a jak gdy przyjęcie obejmie innych członków rodziny. 

Czy dziecko wolałoby więcej gości – ale wtedy część kosztów jest ponoszone z prezentów, czy też mniejszą ilość osób zaproszonych, ale i liczba prezentów znacznie się skurczy.

To ma być Wasza wspólna decyzja – skoro przewidujecie, że częściowo zostanie sfinansowana z otrzymanych pieniędzy.

Ale cały czas pamiętajcie – ten kto płaci – ten podejmuje decyzje. Jeśli Wy płacicie i chcecie zaprosić 50 osób 🙂 Proszę bardzo.

Jednak jeśli planujecie część kosztów pokryć prezentami dziecka – porozmawiajcie z nim. Czy jemu również zależy na takiej ilości osób oraz czy chce tą imprezę współfinansować.

Może prostszym, tańszym i mniej odbijającym się czkawką rozwiązaniem będzie mniejsza uroczystość w gronie najbliższej rodziny?

 

Pieniądze z komunii – moje stanowisko

 

Ja osobiście, mimo że jestem w stanie zrozumieć stanowisko rodziców – to go nie podzielam.

Owszem – również będę pilnowała, by dziecko pieniędzy nie wydało na pierdoły (aczkolwiek starsza pod tym względem sama ma bardzo rygorystyczne podejście do pieniędzy), ale nie zamierzam jej prezentów odbierać pod jakimkolwiek pretekstem.

Odkąd się urodziła, wiedziałam że będzie przystępować do pierwszej komunii świętej. W zarysach wiedziałam również ile osób chcę zaprosić. I na jakie koszty będę musiała się nastawić. I mówiąc krótko zabezpieczyłam te środki wcześniej, dokładnie tak samo jak zabezpieczamy pieniądze na wakacje.

Dlatego u nas sytuacja jest prosta i czysta. Nie powoduje kłótni, wyrywania włosów z głowy, zastanawiania się skąd wsiąść pieniądze na organizację imprezy i czy przypadkiem pierwszokomunijnej dziury budżetowej choć częściowo nie zasypać używając pieniędzy z komunii .

Wydajemy mniej, niż mamy dochodów miesięcznych – i nadwyżki idą właśnie na takie cele. W tym roku mamy jeszcze w planach remont dachu – i to będzie znacznie poważniejszy wydatek 🙂 A nasze dochody nawet kryterium średnich krajowych nie spełniają:)

Więc po prostu myślę, że jak się człowiek postara – to jest w stanie zapanować nad swoimi finansami do tego stopnia – by zaoszczędzić pieniądze na zorganizowanie uroczystości. Oraz by nie mieć potrzeby ruszać pieniędzy dziecka z komunii. 

Przy czym – już wcześniej mieliśmy pogadankę z córą – ile nas ta uroczystość kosztuje i nie wyrazimy zgody na wydanie tych pieniędzy na przysłowiową colę i chipsy. 

I na dzień dzisiejszy wiem – że córa część zebranych pieniędzy przeznaczy np. na 3-dniową wycieczkę szkolną do Krakowa. Będę ją pewnie też namawiała do kupna gry Cashflow – pewnie z powodzeniem 😉 Uwielbia planszówki. A ta gra łączy przyjemne z pożytecznym 🙂

Zarówno laptop (prezent od babci), komórkę (prezent od cioci), tablet (kupiony przez córę z odłożonego kieszonkowego) jak i rower (prezent od rodzinki na urodziny) ma. Więc będę miała okazję obserwować, czy te pieniądze będą ją "palić" by jak najszybciej je wydać. Czy też będzie je chomikować i w dalszym ciągu obejrzy każdą złotówkę 2 razy zanim ją wyda. 

7 thoughts on “Pieniądze z komunii – czyje są i kto powinien nimi dysponować”

  1. Pieniądze z mojej komunii "przechowywali" rodzice. Pamiętam, że jak któregoś dnia ich o nie poprosiłam, bo chciałam coś kupić, to mi powiedzieli, że pieniędzy już nie ma bo "poszły na nowe meble do mojego pokoju pół roku temu".. Do dziś pamiętam jaki miałam do nich żal, że tego ze mna nie ustalili, nie wytłumaczyli mi, dlaczego tak, a nie inaczej chcą postąpić z pieniędzmi, które według mnie były całkowicie MOJE… Ale było minęło i dziś wiem, że ja tak nie postąpię.

    1. No niestety. Większość dorosłych ma właśnie takie wspomnienia. 

      Jedyne pocieszenie – że my możemy zapewnić swoim dzieciom inne wspomnienia 🙂

  2. hmm…ja swoich pieniędzy z komuni nigdy nie widziałam, żalu nie mam. mam dwie córki, dostają czesto pieniądze przy okazji urodzin, imienin, swiat. maja dwie skarbonki i tam pieniadze chowaja. czasami mowia, ze chca je na cos wydac…ale zazwyczaj te rzeczy dostaja od nas  lub od rodziny…takze jakby zyskuja podwojnie 😉 a ich pieniadze leza. dla mnie temat ktory mozna ugryzc na wiele sposobow. ja bym nie demoizowala. jesli rodzic wezmie pieniadze dziecka i kupi prezent,a z reszty pokryje wydatki na komunie – to mnie to az tak nie razi, choc sama bym tak nie zrobila

    1. Mi zaś chodzi przede wszystkim o to, aby porozmawiać z dzieckiem o pieniądzach i o tym w jaki sposób zostaną wykorzystane. Skoro to jego prezenty – powinien być pełnoprawnym uczestnikiem rozmów i jego zdanie też powinno być brane pod uwagę. Osobiście też nie pamiętam co się stało z pieniędzmi z komunii. Za to pamietam, że za fundusze z 18-tki kupowałam rzeczy do szkoły dla siebie i siostry. To była moja decyzja, ja dysponowałam pieniędzmi i mimo że poszły na rzeczy potrzebne – byłam zadowolona i dumna z siebie. Pozwolono mi na podjęcie decyzji osobiście po przedstawieniu sytuacji naszej rodziny. I to są już zupełnie inne uczucia – nawet gdy efekt ostateczny jest taki sam. Nie czułam się pominięta czy okradziona. Byłam szczęśliwa, że mogę pomóc i z chęcią to zrobiłam 🙂

  3. Ja też z tych "okradzionych" dzieci. Do pieniędzy komunijnych rodzice mieli dołożyć i kupić mi i siostrze nowy rower. Ani pieniędzy ani roweru nie zobaczyłam.

    Za dwa tygodnie wybieramy się na komunię wdo  rodziny. Postawiłam sprawę jasno i zapytałam, czy kupic jakiś prezent, czy dziecko być moze na coś zbiera. Dziś wiem, że zbiera na komputer, więc stówkę dodatkowo dołoży od nas. I mam nadzieję, że tak będzie. A ja za stówkę wcale szałowego prezentu nie kupuję, a tak- dziecko sobie poskłada, poskłada do kupki i będzie miało wymarzony prezent 🙂

  4. Moje pieniądze z komunii wydałam wspólnie z mamą.  Wytłumaczył mi ze potrzebuje biurka, krzesła, może nauczę się jeździć na rowerze? Kupiłam biurko, krzesło i rower górski. Pojechałam na kolonię, dostałam na nie kieszonkowe i dostałam kilkadziesiąt złotych by kupić cokolwiek -kupilam torebkę wygladajaca jak mata łazienkowa opisuje to wszystko bo było to dla mnie bardzo wazne-pierwszy raz jak dorosła robiłam zakupy.  Dokonywalam wyboru koloru, sama placilam -rozmowa jest ważna a kasa dziecka. Czy to komunia czy urodziny-cokolwiek -pOki dzieci były malutkie  placilam za szczepienia, gdy córka podrosla  jezdzilysmy wspólnie na zakupy ubraniowe i sama wybierała ciuchy. To nie moje pieniądze, ale czasami gdy nie mam gotówki pod ręką pożyczam się i gdy tylko mam możliwość iść do bankomatu -wyplacam i oddaje. 

    1. To nic złego pożyczyć jeśli pieniądze wracają na miejsce. 

      A możliwość samodzielnego decydowania o prezentach dla każdego dużo znaczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *